Ogółem jest dobrze. Nie jestem głodna. Nakładam kopiasty talerzyk o średnicy 20cm dozwolonych warzyw w różnej postaci (większość surowizna i kiszonki). Nie solę, nie pieprzę. Gdy mam rukolę i kiełki, to robią za przyprawy.
Soczek pierwszy wytłoczony i jestem zachwycona wyciskarką. Cichutko, po stole nie lata. Mycia mało. Bardzo dobrze wyciska. Robiłam sok na dwóch sitkach. Jeden gęsty, do pojedzenia łyżką, a drugi klarowny. Dodałam do tego drugiego selera naciowego i to był błąd. Ochydztwo. Wolę go w surówkach.
Teraz czekam, aż ten mój tłuszcz zacznie być pożerany. Porobiłam fotki ognisk zapalnych skóry, zważyłam się i zmierzyłam (!!!!) I zrobię to po zakończeniu postu. Niech ta koleżanka odpocznie trochę ode mnie. Chcę 42, czy się uda?! Jestem pełna optymizmu.
Cieszę się, że zaczęłam się przygotowywać wcześniej. Kawa miesiąc wcześniej rzucona, mięso tydzień wcześniej, nabiał trzy dni przed postem.
Trzymajcie kciuki
Potrzebuję przepis na leczo......
