Koty
-
MaGorzatka
Re: Koty
Bożenko - pryskałam tylko tam gdzie piszesz, żeby nie wylizały, ale to nie podziałało. Kupiliśmy u weta kropelki dla kotów (gotowe dawki w strzykawkach, pobrane z większego pojemnika), dla psów oryginalnie pakowane dawki zależne od wagi ciała i spray do spryskania strychu. Po użyciu tego wszystkiego jest spokój.
Przyglądam się codziennie tym pchlarzom, jestem przygotowana na wznowienie działań :)
Przyglądam się codziennie tym pchlarzom, jestem przygotowana na wznowienie działań :)
- Jadwiga_2014
- Stały Bywalec
- Posty: 64
- Rejestracja: 21 mar 2017, 19:39
- Lokalizacja: Mazowieckie
Re: Koty
Czasami się człowiekowi wydaje, że ani słowa nie przeleje na papier ale niektórzy maaaają metody żeby to zmienić.
Zaczynam więc od przedstawienia moich najukochańszych kotecków.
Filemon jest białym, spokojnym, rozgadanym kocurkiem i jest już z nami 16 lat.
Jadzia jako mały 12 tygodniowy kociak została znaleziona na naszej działce i po odczekaniu czy nie wróci po nią mama wzięliśmy ją do domu. Okazało się, że jest chora na koci katar ale szybko objawy minęły i po trzy miesięcznej kwarantannie u mojej mamy, zamieszkała z nami i Filemonkiem.
Teraz ma 3 i pół roku.
Zaczynam więc od przedstawienia moich najukochańszych kotecków.
Filemon jest białym, spokojnym, rozgadanym kocurkiem i jest już z nami 16 lat.
Jadzia jako mały 12 tygodniowy kociak została znaleziona na naszej działce i po odczekaniu czy nie wróci po nią mama wzięliśmy ją do domu. Okazało się, że jest chora na koci katar ale szybko objawy minęły i po trzy miesięcznej kwarantannie u mojej mamy, zamieszkała z nami i Filemonkiem.
Teraz ma 3 i pół roku.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Pozdrawiam Danka
-
halinkacie
Re: Koty
I ja się muszę odezwać chociaż nie lubię. Koty mam dwa. 13 letnią Fobię i 3 miesięcznego Rysia. Ryszard nie ma ogonka, ale chyba o tym nie wie
W czerwcu straciłam najwspanialszego kota na świecie (chore nerki). Miał tylko 10 lat. Zdjęć niestety nie wstawię, bo nie potrafię.
- urazka
- Zadomowiony
- Posty: 8287
- Rejestracja: 21 mar 2017, 17:49
Re: Koty
Wszystkie Wasze koty są przepiękne. Każdy inny i każdy ma w sobie to "coś" w oczach powodujące, że chciałoby się go pogłaskać. Nie mamy swoich kotów, bo są psy,ale jest jeden przychodzący czarno-biały. Lubię koty i czasem trochę mi żal, że nic mi nie mruczy na kolanach. Mieliśmy kiedyś taką kotkę, która siadała pod ściennym zegarem wiszącym nad drzwiami i patrząc na niego upominała się o posiłek. Najlepsze to to, że koncert rozpoczynała zawsze o tej samej porze. Śmialiśmy się z niej, że doskonale zna się na odczytywaniu czasu.
Waszym pupilom życzę zdrowia!
Waszym pupilom życzę zdrowia!
Pozdrawiam, Janina
- survivor26
- Administrator
- Posty: 28774
- Rejestracja: 06 mar 2017, 9:20
- Lokalizacja: DLW
Re: Koty
No, nowe kompostowiczki, to i nowe koty się pojawiły!
Jadwigo, cudnie umaszczone są Twoje! A Franco i Diego to widzę, że miny stosowne do imion - poważni południowi macho
Chyba tu jeszcze nie pokazywałam najnowszej naszej zarazy - jak policzyłam, to nasz 11 kot - nie równocześnie oczywiście, los tak układa, że niektóre giną, a wówczas, żeby miejscówka pusta nie stała, zaraz pojawia się nowy potrzebujący.
To jest Pepe, zwana zależnie od okoliczności Pepunią albo "Ty !@@$#@$@$@#$"
To drugie imię ma częściej, bo jest wybitnym dewastatorem, bilans po 3 miesiącach to 5 talerzyków, dwa kubki, ceramiczna pokrywa garnka, dzbanek i dwie luksusowe włóczki
No ale tak to jest z kocimi dziećmi, które chowały się samopas. R. wygarnął ją spod swojego tira zagłodzoną, z potwornym kocim katarem i zapchloną niemiłosiernie - 6 tygodni ją odchuchiwaliśmy, kolejne 6 ona nie mogła uwierzyć, że ma dom, a teraz w końcu odpuściło, dopiero niedawno zaczęła się bawić, ze skutkami jak wyżej, w końcu normalnie je, zamiast nażerać się na zapas, jakby zaraz koniec świata miał być - pozostałe koty ją w końcu przyjęły do swojego grona, co widać na załączonym obrazku
Chyba tu jeszcze nie pokazywałam najnowszej naszej zarazy - jak policzyłam, to nasz 11 kot - nie równocześnie oczywiście, los tak układa, że niektóre giną, a wówczas, żeby miejscówka pusta nie stała, zaraz pojawia się nowy potrzebujący.
To jest Pepe, zwana zależnie od okoliczności Pepunią albo "Ty !@@$#@$@$@#$"
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
- klarysa
- Zadomowiony
- Posty: 9583
- Rejestracja: 21 mar 2017, 7:23
Re: Koty
U nas obecnie też 2 kocie ogony.
Pierwsza była Mila. Miała się nazywać Mira, ale Małe Dziecko nie mówiło jeszcze r.
Przyjechała z nami do nowego domu jako sześciotygodniowe kociątko.
Piękna, elegancka, dystyngowana. Troszkę z boku, ale zawsze w pobliżu.
Jesienią 2016r. odeszła cichutko za tęczowy most.
Druga kocica to Mocca.
Pani domu, która łaskawie pozwala nam z sobą mieszkać
.
Jest jeszcze Rudi.
Kot garażowy.
Zdecydował jesienią, że z nami zamieszka.
Pierwsza była Mila. Miała się nazywać Mira, ale Małe Dziecko nie mówiło jeszcze r.
Przyjechała z nami do nowego domu jako sześciotygodniowe kociątko.
Piękna, elegancka, dystyngowana. Troszkę z boku, ale zawsze w pobliżu.
Jesienią 2016r. odeszła cichutko za tęczowy most.
Druga kocica to Mocca.
Pani domu, która łaskawie pozwala nam z sobą mieszkać
Jest jeszcze Rudi.
Kot garażowy.
Zdecydował jesienią, że z nami zamieszka.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Justyna
"Słowa są jak klucze, tylko dobrze dobrane potrafią otworzyć czyjeś serce i umysł"
Rozczochrany...W domu i w zagrodzie cz.2 - aktualna
Rozczochrany...W domu i w zagrodzie cz.1
Za miedzą
"Słowa są jak klucze, tylko dobrze dobrane potrafią otworzyć czyjeś serce i umysł"
Rozczochrany...W domu i w zagrodzie cz.2 - aktualna
Rozczochrany...W domu i w zagrodzie cz.1
Za miedzą
- Zenka
- Zadomowiony
- Posty: 408
- Rejestracja: 16 lip 2018, 15:09
Re: Koty
To do kolekcji tych kocich piękności dorzucę mojej rodziny piękniejszego przedstawiciela czyli Tosia. Kot rasy europejskiej przywędrował do mnie oczywiście z Gdańska. Od kogo? No wiadomo. Siostra mi podrzuciła
W chwili obecnej jest to kot typu "widmo", czyli pojawia się, żeby podjeść i znika. Z oznakami zaawansowanej przez upał anoreksji, ale na zdjęciach tego jeszcze nie widać. Mam nadzieję, że na zimę wróci do normalnej wagi. Przed Tosiem był Urwisek, który zdechł na białaczkę; pies Kumpel , który zdechł na zawał; królik miniaturowy, któremu weterynarz przycinając zęby, uszkodził szczękę i niestety... No i rybki, które ugotowałam
a następne oddałam do adopcji sąsiadowi, który miał staw w ogrodzie, bo trzy 30-to centymetrowej długości ryby w 60 litrowym akwarium... nie było to miłe dla oka, a i ryby się męczyły. Mam nadzieję, że moja zła karma na niego nie podziała, i mam nadzieję, że to się skończyło i Tosiu będzie z nami do śmierci ze starości.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

