Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej
-
MaGorzatka
Re: Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej
Basiu - nie kupuj tych nowych książek, to jest bez sensu, w tej starej też wszystko jest, co najważniejsze. Reszty Ci poszukam w internecie - najważniejsze zasady i jadłospisy oraz plan wychodzenia. Szkoda pieniędzy - a dlaczego, to pisałam też powyżej i Jola podobnie to chyba ocenia.
Nowe zasady są często krytykowane i wskazuje się na to, że to już nie dr Dąbrowska tylko wielki i rozkręcony na maksa biznes jej synowej i pani Borkowskiej (i to są właśnie te 3 nowe książki).
Jolu - program 6-tygodniowy to nie jest post 6-tygodniowy. Jak sama piszesz, w tym programie jest tylko 10 dni samego postu.
Zeszłoroczny planer (z którego korzystałaś) znam i pewnie może być przydatny, ale ja po przejrzeniu go latem w Empiku nie zdecydowałam się na zakup.
Weterani i najwięksi twardziele robią 6-tygodniowy post. My robiliśmy 3-tygodniowy (ja dwukrotnie, R. raz), a teraz robimy tylko tygodniowe, krótkie, ze względu na to zimno i to co pisałam wcześniej.
Z krótkiego tygodniowego postu nie trzeba robić żadnego wychodzenia, z dłuższych postów tak.
Ja mam opracowany własny plan wychodzenia z postu 3-tygodniowego (oczywiście wg zasad podanych przez dr Dąbrowską) i trwa on 10 dni. Czyli: 3 tygodnie żarcia zielska, a potem 10 dni włączania stopniowo poszczególnych pokarmów, wcześniej zakazanych.
Co do dolegliwości, to ja miewam w drugim dniu ból głowy, ale miałam też w tym dłuższym poście (jakoś od 12 dnia chyba) kryzys ze straszliwym trzydniowym bólem pleców w okolicach łopatki.
To dr Dąbrowska nazywa kryzysami ozdrowieńczymi.
Nowe zasady są często krytykowane i wskazuje się na to, że to już nie dr Dąbrowska tylko wielki i rozkręcony na maksa biznes jej synowej i pani Borkowskiej (i to są właśnie te 3 nowe książki).
Jolu - program 6-tygodniowy to nie jest post 6-tygodniowy. Jak sama piszesz, w tym programie jest tylko 10 dni samego postu.
Zeszłoroczny planer (z którego korzystałaś) znam i pewnie może być przydatny, ale ja po przejrzeniu go latem w Empiku nie zdecydowałam się na zakup.
Weterani i najwięksi twardziele robią 6-tygodniowy post. My robiliśmy 3-tygodniowy (ja dwukrotnie, R. raz), a teraz robimy tylko tygodniowe, krótkie, ze względu na to zimno i to co pisałam wcześniej.
Z krótkiego tygodniowego postu nie trzeba robić żadnego wychodzenia, z dłuższych postów tak.
Ja mam opracowany własny plan wychodzenia z postu 3-tygodniowego (oczywiście wg zasad podanych przez dr Dąbrowską) i trwa on 10 dni. Czyli: 3 tygodnie żarcia zielska, a potem 10 dni włączania stopniowo poszczególnych pokarmów, wcześniej zakazanych.
Co do dolegliwości, to ja miewam w drugim dniu ból głowy, ale miałam też w tym dłuższym poście (jakoś od 12 dnia chyba) kryzys ze straszliwym trzydniowym bólem pleców w okolicach łopatki.
To dr Dąbrowska nazywa kryzysami ozdrowieńczymi.
-
Beataa6
- Gaduła
- Posty: 163
- Rejestracja: 10 maja 2017, 21:22
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej
Witam
Przeprowadzilam również post Dąbrowskiej dla mnie najtrudniejsza była rezygnacja z kawy
Ból głowy w trzecim dniu później było tylko lepiej
Byłam trzykrotnie na turnusach u Tombaka przeprowadzaliśmy oczyszczanie wątroby
Dla mnie to było bardzo trudne doświadczenie ale warto było
Pozdrawiam serdecznie
Przeprowadzilam również post Dąbrowskiej dla mnie najtrudniejsza była rezygnacja z kawy
Ból głowy w trzecim dniu później było tylko lepiej
Byłam trzykrotnie na turnusach u Tombaka przeprowadzaliśmy oczyszczanie wątroby
Dla mnie to było bardzo trudne doświadczenie ale warto było
Pozdrawiam serdecznie
Jeśli kiedykolwiek zamierzasz cieszyc sie zyciem-teraz jest na to czas -nie jutro,nie za rok.Dzisiaj powinno byc zawsze najwspanialszym dniem
- Jolka
- Zadomowiony
- Posty: 10199
- Rejestracja: 05 lis 2019, 11:12
- Lokalizacja: Wielkopolska
Re: Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej
Godzinę pisałam elaborat i w kosmos poszło
Jak mi złość minie, to tu wrócę
Jak mi złość minie, to tu wrócę
- Barabella
- Administrator
- Posty: 17453
- Rejestracja: 08 mar 2017, 13:36
- Lokalizacja: Łódź
Re: Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej
Bez kawy żyję już prawie miesiąc, to dla mnie nie jest żaden problem 
- Jolka
- Zadomowiony
- Posty: 10199
- Rejestracja: 05 lis 2019, 11:12
- Lokalizacja: Wielkopolska
Re: Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej
Basiu zastanawiałam się w jaki sposób Tobie pomóc, napisałam długi post który poleciał w kosmos.
Wieczorkiem weszłam na stronkę która poleciła Małgosia.
Obejrzałam połowę z nich, warto je wszystkie obejrzeć, uważam że połowa sukcesu w poście dr. Dąbrowskiej to motywacja.MaGorzatka pisze: ↑05 sty 2020, 21:19Polecam na przykład dietetyczki Małgorzaty Wrzak z Krakowa na kanale "Proszę zdrowie". Tu jeden z nich
Jeśli nie będziesz w 100% pewna że chcesz i że to jest dla Ciebie, nie ma sensu katować się dietą.
Tak przynajmniej było u mnie, tylko głęboka motywacja, że jest to coś dobrego dla mojego organizmu, dało mi siłę do przetrwania całego programu.
Basiu proszę pooglądaj te filmiki i napisz o swoich przemyśleniach, na temat diety.
Małgosiu fajnie że piszesz dokładny jadłospis, kontynuuj proszę, na pewno komuś się przyda.
Filmiki super!
Obejrzałam kilka, i do mnie one lepiej trafiają, jak książki Beaty Dąbrowskiej i Pauliny Borkowskiej.
Mam zamiar w tym roku przeprowadzić post trzytygodniowy, w celach oczyszczenia organizmu.
Chcę zacząć po wizycie u alergologa i wykonaniu testów alergicznych z krwi.
Wizytę mam 15 stycznia, zobaczymy co wyjdzie z testów.
Będę już robiła go na spokojnie, mam już doświadczenie z ubiegłego roku.
Po zastosowaniu programu 6-tygodniowego zaczęłam słuchać własnego organizmu i jeść to, na co miałam w danym momencie ogromną ochotę.
Tę zasadę stosuję do dziś, moja dieta jest bardzo urozmaicona.
Mam wrażenie, że mój apetyt uzależniony jest od tego, czego organizmowi w danym momencie brakuje.
Ten sam produkt, nieraz jest dla mnie apetyczny, innym razem nie mam na niego w ogóle ochoty.
Małgosiu czy stosując dietę, uprawiałaś jakąś aktywność fizyczną ?
Ja w związku z tym że od trzech lat latam 3 razy w tygodniu z kijkami, w czasie postu nie rezygnowałam z normalnej aktywności.
Bałam się tylko (ale to było chyba w okresie wychodzenia) że Ekstremalna Droga Krzyżowa,
43 km. nocą, nie będzie dobrym pomysłem.
Wahałam się, zaryzykowałam i nie zaszkodziło mi to w żaden sposób, jednak z rozsądku nie polecam nikomu
-
MaGorzatka
Re: Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej
Jolu - ja mam podobnie, nigdy nie jem tego, na co nie mam ochoty, bo jak mam jeść byle co, to już wolę nic.
I nie potrafię, jak mój R. najeść się na stojąco przy lodówce, bo u mnie zawsze na talerzyku musi to ładnie wyglądać.
Bo... jestem tym, co jem (i jak jem)
Myślę, że rozsądnie się zabrałaś za to wszystko, a to bardzo ważne, bo Postu Dąbrowskiej nie można traktować tylko jako diety odchudzającej. Jest to ostry reżim i próba dla organizmu i warto zrozumieć na czym to wszystko polega.
No a jak się człowiek nie trzyma zasad, to potem są narzekania, że post zaszkodził.
Co do aktywności fizycznej, to zaleca się pozostawać w czasie postu w swojej normalnej aktywności, nie podejmować żadnych nowych/dodatkowych - ale tu mówimy o pełnym 6-tygodniowym poście (dłuższe nie są zalecane przez autorkę).
My normalnie jeździmy na jogę 2 razy w tygodniu, a w tych długich postach robiłam codziennie jogę w domu i pracowałam normalnie w ogrodzie.
I jeszcze o tych nowych książkach. Trochę już napisałam powyżej, ale warto jeszcze zauważyć, że dr Dąbrowska jest w nich tylko autorką wstępu. Więc teges.
A my tymczasem dotarliśmy do dnia siódmego i ostatniego. Takie krótkie tygodniowe posty w odstępach miesięcznych są traktowane raczej jako przypominajki, a nie jako post.
Przypominajki można robić przez cały czas pomiędzy postami - 1 dzień w tygodniu lub 1 tydzień w miesiącu.
My jesteśmy stare grzyby, wiec będziemy robić 1 tydzień, a potem odstęp 4-tygodniowy, więc bardziej lajcikowo.
I nie potrafię, jak mój R. najeść się na stojąco przy lodówce, bo u mnie zawsze na talerzyku musi to ładnie wyglądać.
Bo... jestem tym, co jem (i jak jem)
Myślę, że rozsądnie się zabrałaś za to wszystko, a to bardzo ważne, bo Postu Dąbrowskiej nie można traktować tylko jako diety odchudzającej. Jest to ostry reżim i próba dla organizmu i warto zrozumieć na czym to wszystko polega.
No a jak się człowiek nie trzyma zasad, to potem są narzekania, że post zaszkodził.
Co do aktywności fizycznej, to zaleca się pozostawać w czasie postu w swojej normalnej aktywności, nie podejmować żadnych nowych/dodatkowych - ale tu mówimy o pełnym 6-tygodniowym poście (dłuższe nie są zalecane przez autorkę).
My normalnie jeździmy na jogę 2 razy w tygodniu, a w tych długich postach robiłam codziennie jogę w domu i pracowałam normalnie w ogrodzie.
I jeszcze o tych nowych książkach. Trochę już napisałam powyżej, ale warto jeszcze zauważyć, że dr Dąbrowska jest w nich tylko autorką wstępu. Więc teges.
A my tymczasem dotarliśmy do dnia siódmego i ostatniego. Takie krótkie tygodniowe posty w odstępach miesięcznych są traktowane raczej jako przypominajki, a nie jako post.
Przypominajki można robić przez cały czas pomiędzy postami - 1 dzień w tygodniu lub 1 tydzień w miesiącu.
My jesteśmy stare grzyby, wiec będziemy robić 1 tydzień, a potem odstęp 4-tygodniowy, więc bardziej lajcikowo.
- Barabella
- Administrator
- Posty: 17453
- Rejestracja: 08 mar 2017, 13:36
- Lokalizacja: Łódź
Re: Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej
Ja reżim potrafię znieść duży. O to to się nie boję. Tylko ja z tych, co to muszą pod sznurek wszystko robić i się przygotować. Dziękuję Wam dziewczynki za wszystkie rady i opisy. Będę korzystać, a jak będziecie stosować, to bardzo proszę o jadłospisy dokładne. Będę ściągać, bo sama weny nie mam.... Zarezerwowałam dziś w RTVEuroAGD taką wyciskarkę wolnoobrotową. Płatność ratalna na 50 rat
Za jakieś trzy dni ma być.
Od dziś przeszłam już na pieczywo ryżowe, bo trzustka już się uspokoiła i muszę wrócić do normalności. Muszę ograniczyć jedzenie, bo ten okres choroby całkiem mnie rozwalił..... Strasznie dużo spożywałam i brzuch jak beczka. Teraz co 2,5 godzinki coś drobnego
Od dziś przeszłam już na pieczywo ryżowe, bo trzustka już się uspokoiła i muszę wrócić do normalności. Muszę ograniczyć jedzenie, bo ten okres choroby całkiem mnie rozwalił..... Strasznie dużo spożywałam i brzuch jak beczka. Teraz co 2,5 godzinki coś drobnego
- Jolka
- Zadomowiony
- Posty: 10199
- Rejestracja: 05 lis 2019, 11:12
- Lokalizacja: Wielkopolska
Re: Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej
Małgosiu no normalnie wlewasz sobieMaGorzatka pisze: ↑07 sty 2020, 9:29My jesteśmy stare grzyby, wiec będziemy robić 1 tydzień, a potem odstęp 4-tygodniowy, więc bardziej lajcikowo.
Jakie stare grzyby
Słuchania swojego organizmu nauczyło mnie życie.
Moja teoria na ten temat jest taka, małe dzieci jeśli nie zmusza się ich w żaden sposób do jedzenia, same czują co im szkodzi a co służy.
Ja w związku z tym, że sama i moje rodzeństwo było zmuszane do jedzenia, przez całe życie ponoszę tego konsekwencje.
Nie mam o to pretensji do mamy, ale sama nigdy żadnych dzieci nie zmuszałam do jedzenia.
Intuicyjnie uratowałam swoje dziecko przed problemami z zębami i układem kostnym.
Sama dopiero zrozumiałam w czym tkwił problem, gdy córka miała siedem lat.
Gdy lekarz stwierdził nietolerancję laktozy i spytał jak karmiłam dziecko że jest prawidłowo rozwinięte.
Od zawsze odrzucało mnie od mleka, jednak pół wieku temu uważano ze dzieci musza pić mleko.
Chcąc nie chcąc piłam mleko i w wieku 17 lat miałam już problemy z kręgosłupem i z zębami.
Od początku szkoły podstawowej do 24 roku życia piłam mleko i co roku miałam kilka do 10 wizyt u dentysty.
W wieku 19 lat jedynki i dwójki miały już 8 razy wymieniane plomby, tylko kilka zębów było bez plomby.
W wieku 24 lat odrzuciłam mleko i do dzisiaj mam swoje zęby, plomby w jedynkach wymieniłam po 20 latach.
Picie mleka powodowało stan zapalny jelit, przez zmienione zapalnie jelita nie wchłaniało się wapno, organizm potrzebował wapno między innymi do pracy serca, a że nie otrzymywał potrzebnych ilości, zabierał je z zębów i kości.
Córka z kolei była karmiona piersią rok i trzy miesiące, później nie chciała pić mleka, natomiast chętnie próbowała maślankę którą pił mąż, ocieplałam ją w kąpieli wodnej i podawałam córce.
Wypijała 1,5 litra dziennie, wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, ze swojej i jej nietolerancji, bałam się tylko że po sklepowej maślance dostanie rozstroju żołądka, ale nigdy takie coś się nie zdarzyło.
Tyle ze maślanka w szklanych butelkach to nie to co teraz, była gęsta, kremowa i przepyszna.
Mam nadzieję że Was nie zanudziłam
Druga sprawa to tłuste potrawy, od zawsze ich nienawidzę, kuchnia w domu rodziców była tłusta, mama pochodziła ze wsi i tam tak się żywiono.
Co niedzielę na obiad był tłusty rosół z własnej kury z lanymi kluseczkami lub makaronem i mięso z kury z ziemniakami, tłustym sosem i surówką.
Gdybym mogła, to zjadła bym trochę mięsa bez skóry ziemniaka bez sosu i dużo surówki.
Niestety do trzeciej klasy jak nie zjadłam , byłam karmiona łyżką.
Po obiedzie odbijało mi się goryczą.
Mięso i wszystkie przetwory wieprzowe były domowego wyrobu,na pewno pod względem składu było to zdrowsze, niestety w tamtych czasach świnie miały słoninę na kilka palców.
Słoikowa czy pasztet, na wierzchu miały warstwę smalcu i tym były posmarowane kanapki, dopiero na to kiełbasa.
Podobnie dżemy, które miały w sobie tony cukru.
Czarna porzeczka którą uwielbiałam z krzaczka, w dżemie kilogram cukru na kilogram owocu, była niejadalna.
W szkole wymieniałam kanapki z wędliną, na kanapki z dżemem truskawkowym, nisko słodzonym ze sklepu.
Ojciec z kolei nie cierpiał tłustego, mama w związku z tym, że uważała że jeśli ciężko pracuje to musi dobrze zjeść próbowała zawsze jakoś przemycić tłustości.
Ja od zawsze nie cierpiałam tłuszczu,pomimo tego że nigdy go nie jadłam, mam wysoki cholesterol, lekarz stwierdził że to genetyczne.
Ojciec zmarł na zawał w wieku 59 lat, brat też miał problemy z sercem w wieku 29 lat.
Niestety moja mama, nie była świadoma tego, że to błędy żywieniowe miały na to wpływ, starała się jak najlepiej żywić rodzinę.
To co lubiłam w domu to był ogromny ogród z wszelkimi owocami i warzywami.
Od wczesnej wiosny były do kolacji miski wszelkich surówek.
Skład zmieniał się od wiosny do jesieni, ale zawsze było tego dużo, ten okres uwielbiałam.
Do obiadu też zawsze było dużo warzyw, kalafiory, szparagi, skorzonera, topinambur,cykoria, szpinak, marchew, buraki, seler, pora, dynie, wszelkie sałaty, przepyszne zupy.
Wczesną wiosną kroiłyśmy pęki pietruchy i szczypiorku, do tego rzodkiewka sól i odrobina kwaśnej śmietany.
Do tego owoce wszelkich gatunków i odmian, oprócz cytryn i pomarańczy było wszystko.
To stanowiło dla mnie ulubione źródło wyżywienia.
Jako dziecko sama odstawiłam cukier nie lubiłam też słodyczy tych bardzo słodkich i czekoladowych, lubiłam tylko sezamki, orzeszki i landrynki, od czasu do czasu.
Nie umiem tego do końca wyjaśnić, tak samo ma moja córka.
Napisałam to po to że warto przestudiować choroby które były w rodzinie i spróbować im zapobiegać.
Bo jak mówi przysłowie : Lepiej zapobiegać niż leczyć.
Starczy moich wywodów
Małgosiu uważam że Wasze podejście do diety jest rozsądne.
Ja chcę ze względu na cholesterol, te trzy tygodnie spróbować, wolałabym latem bo ciepło i dobre warzywa dostępniejsze, najwięcej czasu mam jednak zimą.
Basiu ja też się kiedyś zastanawiałam nad droższą wyciskarką.
Córka kupiła tę z Lidla. przywiozła mi wraz z dziećmi, na wakacje do przetestowania. Pokrzyw i pietruszki z natką i tak nie mogłam przepuścić, co chwilę zapychało się włóknami, z resztą radziła sobie bardzo dobrze.
Kupiłam też ale głównie do malin i jeżyn, sok ma inny smak jak z sokownika z parą.
Soki wolnoobrotówką robię, ale tylko dlatego że mam kury, i one też potrzebują witamin.
Ja żeby nie marnować błonnika, którego potrzebuję, żeby jelitka pracowały jak należy
Kupiłam z Lidla na wyprzedaży za 120 zł. blender o dużej mocy o taki:
https://www.lidl-sklep.pl/SILVERCREST-B ... p100274553
W diecie dr. Dąbrowskiej był używany codziennie, i to polecam.
Robiłam tym gęste koktaile warzywne z surowymi warzywami, mleko kokosowe, migdałowe, mieliłam grykę i orzechy na mąkę.
Z tym że ja trzustkę i wątrobę mam w idealnym porządku i surowiznę dobrze znoszę.
Basiu jeśli zdecydujesz się na tę dietę to lepiej skonsultuj to z lekarzem, ja od tego zaczęłam.
Warto obejrzeć wszystkie filmiki które Małgosia pokazała, tam jest cała wiedza w pigułce, ja bez tej wiedzy nie zaczęłabym a na pewno nie wytrzymałabym do końca.
Jadłospis jeśli potrzebujesz mogę podrzucić, tyle że przepisy to było by dużo pisania, chyba że zdjęcia zrobię i wyślę na komórkę.
- Barabella
- Administrator
- Posty: 17453
- Rejestracja: 08 mar 2017, 13:36
- Lokalizacja: Łódź
Re: Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej
Jutro zakwasik nastawiam, jak będzie dobry, to ruszam z postem
Od dziś pomalutku się przygotowuję. Już nie jem mięsa, jeszcze sery i jogurty.
- Jolka
- Zadomowiony
- Posty: 10199
- Rejestracja: 05 lis 2019, 11:12
- Lokalizacja: Wielkopolska
Re: Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej
Basiu kup sobie nasiona na kiełki, to najzdrowsza zielenina o tej porze roku, można do kanapek i do surówek ale także do zup na talerzu dołożyć.
Ja uprawiałam, słonecznik, lucernę, koniczynę, rzodkiewkę, brokuł, jarmuż,wiesiołek i kapustę czerwoną, kupowałam w nasionkowo.com.pl .
Najbardziej lubię lucernę, słonecznik, rzodkiewkę i koniczynę.
Zaraz idę do piwnicy po nasiona z wiosny, trzeba wrócić do uprawy kiełków.
Ja uprawiałam, słonecznik, lucernę, koniczynę, rzodkiewkę, brokuł, jarmuż,wiesiołek i kapustę czerwoną, kupowałam w nasionkowo.com.pl .
Najbardziej lubię lucernę, słonecznik, rzodkiewkę i koniczynę.
Zaraz idę do piwnicy po nasiona z wiosny, trzeba wrócić do uprawy kiełków.
- Barabella
- Administrator
- Posty: 17453
- Rejestracja: 08 mar 2017, 13:36
- Lokalizacja: Łódź
Re: Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej
Byłam u medyka. Zgodę mam
To nastawiam zakwas
Jakieś dobre rady?
- Barabella
- Administrator
- Posty: 17453
- Rejestracja: 08 mar 2017, 13:36
- Lokalizacja: Łódź
Re: Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej
Tłusta baba na ganku siedzi,
Patrzy na trawę, przez zęby coś cedzi,
Że kiedyś była piękna i młoda,
A teraz? Ohhh szkoda gadać.. Szkoda.
Wszystko ją boli w każdym zakamarku,
W krzyżu łupie nad ranem jak w zegarku,
Do tego tarczyca też chyba chora,
Przydało by się iść do doktora.
Wtem kawał kiecki podciagneła,
Na swoją łyde i udziec zerknęła,
Po brzuchu okrągłym się poklepała
I mówi sama do się: Koniec z tym mała!
Jeszcze nie koniec to życia twego,
Jeszcze wzrok możesz przyciągnąć nie jednego,
Jeszcze ty będziesz na zabawie skakać i tańcować,
ale teraz trzeba coś ugotować.
Żołądek się ścisnął na myśl o jedzeniu,
Przeszła obok ciastek i czekolady w milczeniu,
Usiadła do komputera, by przepisy odszukać,
Które ją uzdrowić mogą i odchudzić .. Odpukać!
Wszędzie cud diety "schudniesz w dni parę"!
O efekcie jojo nie mówią tam wcale,
Siłownia od rana do wieczora,
A baba już słaba i brzuch jeść już woła.
Przegląda dalej... Na grupę dr. DĄBROWSKIEJ trafiła,
Wnet najważniejsze zasady głodówki leczniczej zgłębiła.
Do tego poznała mnóstwo pozytywnych ludzi,
Każde z nich dawką motywacji od progu się trudzi.
Myśli sobie - to moje miejsce!
Przejdę post mój pierwszy, bo chora i gruba być nie chcę.
Stworzyła Surówki, chyba kilka na raz i śpiewała pod nosem zaraz:
być kobietą, być kobietą...
Bo przecież wiemy wszem i wobec...
Że przemiana zachodzi nie tylko w ciele,
ale wpierw w naszej głowie
Takie cudo na grupie znalazłam
Patrzy na trawę, przez zęby coś cedzi,
Że kiedyś była piękna i młoda,
A teraz? Ohhh szkoda gadać.. Szkoda.
Wszystko ją boli w każdym zakamarku,
W krzyżu łupie nad ranem jak w zegarku,
Do tego tarczyca też chyba chora,
Przydało by się iść do doktora.
Wtem kawał kiecki podciagneła,
Na swoją łyde i udziec zerknęła,
Po brzuchu okrągłym się poklepała
I mówi sama do się: Koniec z tym mała!
Jeszcze nie koniec to życia twego,
Jeszcze wzrok możesz przyciągnąć nie jednego,
Jeszcze ty będziesz na zabawie skakać i tańcować,
ale teraz trzeba coś ugotować.
Żołądek się ścisnął na myśl o jedzeniu,
Przeszła obok ciastek i czekolady w milczeniu,
Usiadła do komputera, by przepisy odszukać,
Które ją uzdrowić mogą i odchudzić .. Odpukać!
Wszędzie cud diety "schudniesz w dni parę"!
O efekcie jojo nie mówią tam wcale,
Siłownia od rana do wieczora,
A baba już słaba i brzuch jeść już woła.
Przegląda dalej... Na grupę dr. DĄBROWSKIEJ trafiła,
Wnet najważniejsze zasady głodówki leczniczej zgłębiła.
Do tego poznała mnóstwo pozytywnych ludzi,
Każde z nich dawką motywacji od progu się trudzi.
Myśli sobie - to moje miejsce!
Przejdę post mój pierwszy, bo chora i gruba być nie chcę.
Stworzyła Surówki, chyba kilka na raz i śpiewała pod nosem zaraz:
być kobietą, być kobietą...
Bo przecież wiemy wszem i wobec...
Że przemiana zachodzi nie tylko w ciele,
ale wpierw w naszej głowie
Takie cudo na grupie znalazłam
- Jolka
- Zadomowiony
- Posty: 10199
- Rejestracja: 05 lis 2019, 11:12
- Lokalizacja: Wielkopolska
-
MaGorzatka
Re: Dieta warzywno-owocowa dr Ewy Dąbrowskiej
Dobrze, że mi przypomniałaś, muszę zaraz nastawić, bo rok temu się nimi zajadałam!Jolka pisze: ↑07 sty 2020, 19:08Basiu kup sobie nasiona na kiełki, to najzdrowsza zielenina o tej porze roku, można do kanapek i do surówek ale także do zup na talerzu dołożyć.
Ja uprawiałam, słonecznik, lucernę, koniczynę, rzodkiewkę, brokuł, jarmuż,wiesiołek i kapustę czerwoną, kupowałam w nasionkowo.com.pl .
Najbardziej lubię lucernę, słonecznik, rzodkiewkę i koniczynę.
Zaraz idę do piwnicy po nasiona z wiosny, trzeba wrócić do uprawy kiełków.
Z tym, że - uwaga, na poście Dąbrowskiej można jeść kiełki tylko roślin dozwolonych (czyli z tych, które wymieniłaś, kiełki słonecznika i wiesiołka należy wykluczyć, bo słonecznika i wiesiołka na poście też nie wolno).
- Barabella
- Administrator
- Posty: 17453
- Rejestracja: 08 mar 2017, 13:36
- Lokalizacja: Łódź