W necie znalazłam kilka przepisów ale bez szału. Amur zapiekany z chrzanem, w warzywach, w folii, w całości, w musztardzie. Czyli raczej nie mdła rybka a z dodatkiem piekła w gębie.
No to pocięłam amura na dzwonka. Niestety nie posiadam naczynia na 70 cm rybę.
W głębokiej misie wymieszałam dwie łyżeczki pieprzu cytrynowego, dwie łyżeczki suszonych pomidorów z czosnkiem i bazylią.
W tym dokładnie rybkę wytytłałam i ułożyłam w naczyniu. Poprzetykałam cienko pokrojoną zieloną częścią pora i trawą cytrynową
Na wierzchu posypałam wiórkami masła i obłożyłam pokrojonym młodym czosnkiem. To taki, który jeszcze ząbków nie zdążył wytworzyć i wygląda jak krągła, biała szalotka. Jest delikatniutki i mniej woniejący. Przykryłam folią aluminiową i wstawiłam na 25 minut do piekarnika nagrzanego do 180 stopni.
Zapach fajny. Dominuje czosnek i masło, zero zapachu ryby.
Nam bardzo amur smakował w tej wersji. Mięso przesycone czosnkiem , suszonymi pomidorami i masełkiem.
Żadna tam mdłość karpiowa. Sos ma zapewne milion kalorii ale nikt nie pił go szklankami. Odparowałam, zmiksowałam i polałam rybkę.
Jest soczysta, miękka ale nie rozpadająca się.
Myślę, że to przepis tylko dla lubiących czosnek i specyficzny smak płatków suszonych pomidorów.