http://welnianemysli.blogspot.com/2014/ ... -weny.html
Poczytałam, pooglądałam i stwierdziłam, że kto bogatemu zabroni, też sobie ufarbuję
Ponieważ nie byłam pewna efektu postanowiłam nie szaleć z ceną włóczki bazowej, zależało mi tylko, żeby była chustowa i w końcu wybrałam taką: https://www.e-dziewiarka.pl/wloczka-wel ... oczka-wool. Kupiłam białą, ale jest taka wpadająca w ecru bardziej.
Kupiłam również zwykłe barwniki do tkanin (te z motylkiem na opakowaniu, do dostania w każdej pasmanterii), bo takimi farbowała autorka bloga, a te do wełny są mniej więcej 20 razy droższe. Parę dni wcześniej wykonałam próbę farbowania na malutkiej niteczce: tymi barwnikami oraz…barwnikami budowlanymi
Stanęło zatem na zwykłych, które rozrobiłam w słoikach, dając około 200 ml wody na torebkę barwnika – część kolorów zmieszałam, ale w sumie najlepszy efekt mieszania dawało wylanie dwóch różnych kolorów w jedno miejsce na wełnie. Moja paleta podstawowa wyglądała tak: Wełnę przewinęłam na różnej długości pasma (odpowiednio: na 2, 3 i 4 nogach krzesła), żeby potem mieć pasma różnej długości do barwienia i poeksperymentować z efektami. Przewiniętą związałam w kilku miejscach, ale i tak się nieco splątała. Potem zanurzyłam na kwadrans w ciepłej wodzie z odrobiną płynu do naczyń. Po wyjęciu, odcisnęłam i rozłożyłam na stole wyłożonym folią aluminiową.
Farbowałam na kilka sposobów:
1. Zanurzałam złożony w pół kawał pasma bezpośrednio w słoiku
2. nakładałam farbę łyżeczką punktowo
3. Nakładałam punktowo i następnie ściskałam wełnę dłonią lekko rozmazując barwnik na dalsze pasma
Farbuje się dość uciążliwie, bo trzeba obracać pasmo w te i wewte żeby równo pokryć (aczkolwiek ciekawy efekt też wychodził, gdy zostawała część białego), zajęcie mocno brudzące, rzeba zabezpieczyć stół, siebie i dłonie.
Po ufarbowaniu wkładałam na sitko metalowe i w garnku wypełnionym wrzątkiem gotowałam na parze ok. 10 minut.
Po wyjęciu z gara wyglądały tak:
Ugotowane płukałam pod bieżącym strumieniem zimnej wody, aż przestawało barwić, a na koniec moczyłam kilka minut w wodzie z octem.
Teraz sobie schną na dworze, jutro przewinę z powrotem w motki i wykonam próbki (pokażę
Tak czy inaczej jest to na pewno dobra alternatywa dla gotowych włóczek ręcznie farbowanych – przede wszystkim finansowo opłacalny (za 4 motki włóczki i barwniki zapłaciłam w sumie stówę z przesyłką, a mam 1600 metrów wełny chustowej), a poza tym można sobie skomponować dowolnie wybrane zestawienie kolorystyczne. Moje kolory są dość blade, ale celowo, można manipulować nasyceniem, zanurzając wełnę bezpośrednio w barwniku i trzymając w nim przez dłuższą chwilę.
Włoczka mocno już podeschnięta kolory ma takie: