Ma sztywne pędy z dłoniasto-pierzastymi liśćmi.
Z długich łodyg wyrastają niezwykle ozdobne wiechy z pięciopłatkowych kwiatów barwy niebieskiej, białej, różowej, fioletowej.
Kwitnie od czerwca do września.
Jest średnio wymagającą byliną. Rośnie na każdym podłożu. Potrzeba jej słońca, wody i odrobiny pokarmu.
Po kwitnieniu czerwcowym wymaga wycięcia przekwitłych kwiatostanów za co odwdzięczy się ponownym zawiązaniem kwiatów choć nie tak spektakularnym jak za pierwszym razem.
Żródła podają, że to roślina trująca choć nie piszą jaka część rośliny trująca być może.
Rośnie czasem i 2 metry a szeroka na 90 cm.
Przy takiej wysokości łodygi obciążone wiechami kwiatów pokładają się i wymagają podpór.
Mam odmianę Black Knight. Należy do grupy ostróżek Pacyfik i powinna być traktowana jako jednoroczna lub dwuletnia leniwa czyli w następnym roku kwitnąca kiepsko lub wcale.
I tu się nie zgodzę. Albo to nie jest Black Knight (a jest) albo wyrodziła się z grupy . Mam ją 4 lata, w różnych częściach ogrodu i zawsze kwitnie. Pięknie w czerwcu i słabiej po przycięciu ale jednak.
Zauważyłam, że w drugiej turze kwiaty są słabiej wybarwione i mają tendencję do zniekształceń. Czasami nie wszystkie otwierają się i wiechy nie są tak kształtne.
Zaczyna się nieśmiało. Potem nabiera wigoru. Pokazuje się w różnych zakątkach. W ziołowniku, na rabatach. Kwiaty rzeczywiście piękne. Drugie kwitnienie zdecydowanie bardziej dyskretne i mniej wybarwione. Ładnie buduje piętro w płaskiej rabacie i to mocny akcent kolorystyczny. Dla mnie czasami dysonans. Ale lato krótkie i trzeba się upajać kolorami. Prawda ?
Przepraszam, mam jeszcze białą ostróżkę. Ukryłam ten fakt gdyż gdzieś zdjęcie się zapodziało.
I może jeszcze nadzieja na nasiona.

