Strych jak to w wiejskim domu. Do suszenia prania, do przechowywania czegoś tam.
U nas był składzikiem na meble chwilowo zbędne ale nie do wyrzucenia, jakieś ciuchy sezonowe do aktywności różnych, papiery ważne i mniej ważne.
Obok był drugi na sprzęt , narty, liny, deski, sprzęt do nurkowania, kombinezony itp.
Każdy wie co to strych.
Z powodów różnych, bo zawsze jest wersja oficjalna i drugie dno, postanowiłam zrobić sobie osobisty salonik.
Taki salonik zostawiał do dyspozycji mój gabinecik na dole obok sypialni (dawniej awaryjna sypialnia małego wnuczka), i dawał pretekst do lepszego zagospodarowania pokoju MBM, który stał i stał.
Poprzenosiłam 8 stopni wyżej i w prawo
Opróżnione pomieszczenie z pięknie zakurzonymi ścianami trochę mnie otrzeźwiło i na ziemię sprowadziło. Na jaką .... mi to było?
No ale dom z z 6 sypialniami brzmi dumnie.
Najpierw chciałam tapety, bo malować nie lubię a tapetować i owszem. No i przykryłyby tę nędzę. Ale moja duszyczka zodiakalnej Panny i geny przodków nie pozwoliły. Ja WIEDZIAŁABYM, że pod tapetą jest brudna ściana.
Zatem odkurzenie, umycie i wysuszenie. I przerwa na wyjazd.
W tym czasie poprawiono komin, bo jakoś płyta przemieściła się na 1-1,5 centymetra (dom osiadł przez 20 lat) i otynkowano i wyrównano. I tylko tam poszła tapeta udająca cegłę.
Prawdziwa cegła zbyt ciężka a i niepotrzebny wydatek.
Podłoga była w stanie idealnym. Meble i dodatki miałam. Nowa tylko konsolka, biurko i skrzynia zamiast stolika.
No to lecimy. Przyjechali młodzi i pownosili ciężkie fotele a i złozyli nowe meble już w pokoju. Pracy dużo, śmiechu i wspominania też. No i jest tak. Długa ściana, w zasadzie jedyna, żeby coś postawić.
[attachment=2]20250920_193112[1].jpg[/attachmen
