Przydomowa hodowla drobiu

ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
MaGorzatka
Administrator
Posty: 4981
Rejestracja: 08 mar 2017, 16:33
Lokalizacja: Pomorze Środkowe

Re: Przydomowa hodowla drobiu

Post autor: MaGorzatka » 02 sie 2020, 12:36

Ha, właśnie tę samą aukcję wrzuciłam wczoraj do zakładek!

Awatar użytkownika
MaGorzatka
Administrator
Posty: 4981
Rejestracja: 08 mar 2017, 16:33
Lokalizacja: Pomorze Środkowe

Re: Przydomowa hodowla drobiu

Post autor: MaGorzatka » 02 sie 2020, 15:37

Postanowiłam wkleić Wam namiary na ten proszek, który dostałam jako dodatek do karmy. Ciekawostka jest to o tyle, że można go podawać przez cały rok, a już szczególnie w okresie największego zagrożenia i nie wymaga on żadnej karencji na jajka, a w składzie są: olej rzepakowy, olej słonecznikowy. I koniec składu!
Trochę mnie zatkało na ten widok.
Wg słów weta jest to coś nowego, ciekawe jak ze skutecznością. Cena - jakieś dwie dychy.

ze ale też i coś nowego (wg słów weta), a mianowicie proszek OVER REDS.

Wklejam etykietę, na której jest opisane działanie i sposób podania.
116505861_571848560163334_2913734814985944624_n.jpg
117095677_633611820904599_3929231720353500422_n_cr.jpg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.

Awatar użytkownika
Jolka
Zadomowiony
Posty: 1861
Rejestracja: 05 lis 2019, 11:12
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Przydomowa hodowla drobiu

Post autor: Jolka » 03 sie 2020, 22:25

Pytanie do Małgosi i Bożenki, czy te moje fajne kury kupione w kwietniu, nauczą się kiedyś na noc do kurnika wchodzić ?
Wariatki na dworze nocują, siadają na balkoniku przy wejściu, ewentualnie na boku z betonowej płyty kompostownika i tak sobie siedzą, a ja potem akrobacje wykonuje żeby je do kurnika zapakować, w ciągu dnia po jedzenie normalnie do kurnika wchodzą, jajka też w kurniku noszą, a noc na powietrzu chcą spędzać.
Boję się że w nocy może kuna krążyć, więc je codziennie chowam na noc.

Drugie pytanie, czy są u Was też w kurniku takie małe, czarne chrząszcze, jak podnoszę korytko ostatnio, to kilka zawsze ucieka, kury je migiem pożerają, ciekawe co to za dzicy lokatorzy kurnika.

Awatar użytkownika
boryna
Zadomowiony
Posty: 4314
Rejestracja: 21 mar 2017, 7:53
Lokalizacja: opolskie

Re: Przydomowa hodowla drobiu

Post autor: boryna » 04 sie 2020, 8:55

Jolu co do tych czarnych robaczków, to u siebie też je widziałam po podniesieniu pojemnika z wodą, ale nie wydaje mi się, żeby szkodziły kurom. Raczej kury im :lol2: . Ale nie wiem, co to za jedne. Nie wiem, dlaczego Twoje kurki nie wchodzą na noc do kurnika. Moje nie wchodziły tylko wtedy, kiedy było dużo ptaszyńca (kilka lat temu, zanim się zorientowałam), a on właśnie nocą wychodzi i dlatego nie chciały tam wchodzić. Masz i stare i nowe? Nowe się powinny od starych nauczyć. Czy żadne nie wchodzą? Zamykasz je całkiem, czy mają jakieś okienko zabezpieczone np. siatką? Kury lubią pomieszczenia z dobrą wentylacją, może im za ciepło?
Pozdrawiam, Bożena
Gliniaste Ogro(do)wisko

Awatar użytkownika
Jolka
Zadomowiony
Posty: 1861
Rejestracja: 05 lis 2019, 11:12
Lokalizacja: Wielkopolska

Re: Przydomowa hodowla drobiu

Post autor: Jolka » 04 sie 2020, 10:21

Bożenko dziękuję, jest siedem starych , niektóre już z ubytkami upierzenia i siedem nowych, może rzeczywiście muszę wejśc na pieterko, z tą taśma klejącą i dokładnie zbadać sprawę.
Kurki od samego początku były przeganiane przez weteranki, od poczatku trzymają się z boku.
Mówiłam że z czasem te stare kury trzeba zabić, ale u nas też jest z tym problem.
Okienko uchylne jest, tak że w kurniku świeże powietrze dochodzi.
Bardzo lubię te kurki z nowego miejsca, mogę wkładać rękę i wybierać jajka jak siedzą, nigdy nie dziobią w przeciwieństwie do starych, mozna je też łapać i głaskać.
Jak zrobię lustrację to dam znać, poszukam w necie zdjęć tego Ptaszyńca, żeby wiedzieć czego szukam.

Awatar użytkownika
MaGorzatka
Administrator
Posty: 4981
Rejestracja: 08 mar 2017, 16:33
Lokalizacja: Pomorze Środkowe

Re: Przydomowa hodowla drobiu

Post autor: MaGorzatka » 04 sie 2020, 19:38

U mnie też niechętnie wchodziły na nocleg w tych ostatnich dniach, kiedy już się zorientowaliśmy, że jest ten ptaszyniec. Usadzały się na drzewach na wybiegu, niektóre tak wysoko, że stając na palcach chwytałam koniec gałęzi, ciągnęłam ją do siebie w dół i wtedy dopiero mogłam dosięgnąć kurki. Strasznie mi ich żal, kiedy pomyśle, jak im dokuczały te gnojki.
Wczoraj, po dwukrotnym oprysku (tak obfitym, że lało się o ścianach) R. większość dnia spędził w kurniku. Wszystko zostało wyczyszczone, dołożona nowa grzęda i przeorganizowane te istniejące, w taki sposób, żeby kurkom było wygodnie i żeby wszystkie się swobodnie mieściły. Nigdy do tej pory nie mieliśmy ich aż tyle - 22, bo te małe z lęgu z końca maja tez już nocują na grzędach.
Dziś już ładnie wszystko się tam przesuszyło.
Opryskana też została cała zapasowa słoma na stryszku nad kurnikiem (to był pierwszy etap). Teraz się zastanawiamy, czy tę słomę powinniśmy wyrzucić i zastąpić nową, czy mamy jej używać.

W paczkomacie czeka do odbioru 10l ziemi okrzemkowej do dalszych działań.
Teraz zobaczymy, jak będzie z jajkami. Od jakichś 2 tygodni 6 kurek znosi po 2 (czasem 3) jajka, a o tej porze roku powinno to lepiej wyglądać. Jeśli przyczyną był dyskomfort i rozdrażnienie kurek spowodowane ptaszyńcem, to teraz powinno się to poprawić.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Pierzaste :)”