Wstawiam przepis na prośbę Oli. Przy okazji anegdotka dotycząca tytułu.
Jasiu był partnerem brydżowym R. w czasach gdy w sklepach był jedynie ocet. Przy jakimś spotkaniu brydżowym zapytał mnie czy nie mam czasem kakao bo synek zażyczył sobie na urodziny tort czekoladowy. Miałam i je podarowałam. Żona Jasia zrewanżowała się marynowanymi grzybkami, które tak mi posmakowały, że poprosiłam o przepis na zalewę. I w ten sposób w mojej spiżarni a także u rodziny i licznych znajomych, pojawiają się od czterdziestu lat grzyby żony Jasia. Żony Jasia nie poznałam.
Grzyby gotować ok. 15 min. w dobrze osolonej wodzie (jak na ziemniaki) z dodatkiem octu (tak ze 2 łyżki na 3l wody). Po ugotowaniu odcedzić i przepłukać wystudzoną przegotowaną wodą.
Zalewa:
-2 szklanki wody
-1 szklanka octu 10%
-1 łyżka soli
-1 łyżka cukru
-5 listków laurowych ( u mnie w domu mówiło się liście bobkowe)
-30 ziarenek ziela angielskiego
Zagotować zalewę i zalać grzyby. Pasteryzować ok 20 min.
Marynowane grzyby żony Jasia
- urazka
- Zadomowiony
- Posty: 8287
- Rejestracja: 21 mar 2017, 17:49
- Maliola
- Zadomowiony
- Posty: 12694
- Rejestracja: 21 mar 2017, 6:53
Re: Marynowane grzyby żony Jasia
Janeczko bardzo dziękuję!
Te grzybki są przepyszne!
Te grzybki są przepyszne!
Pozdrawiam, Ola
Ogrodowe marzenia Malioli c.d.
Ogrodowe marzenia Malioli cz. 2
Aktualna
Ogrodowe marzenia Malioli cz. 3
Ogrodowe marzenia Malioli c.d.
Ogrodowe marzenia Malioli cz. 2
Aktualna
Ogrodowe marzenia Malioli cz. 3
- christinek
- Zadomowiony
- Posty: 4978
- Rejestracja: 17 mar 2017, 10:43
- Lokalizacja: Gdynia
Re: Marynowane grzyby żony Jasia
Potwierdzam, były przepyszne i jeszcze dodatkowo zachwycały wyglądem: idealne kapelusiki.
Pozdrawiam
Krysia
Jedno słowo, jeden miły uśmiech wystarczają często, aby rozweselić jakąś smutną duszę.
Św. Teresa z Lisieux
Krysia
Jedno słowo, jeden miły uśmiech wystarczają często, aby rozweselić jakąś smutną duszę.
Św. Teresa z Lisieux