Swego czasu ręcznie obszywałam przez 3 doby (tyle miałam czasu) kanapę i 4 fotele. Ale tylko raz w życiu, nie mając stołu do postawienia "na wysokości" mebli i szyjąc w pozycji kucznej a i leżącej.
Bardzo estetycznie Ci wyszło Justynko. Na filmie z żółtymi obiciami widać marszczącą się tkaninę. I na oparciach i na siedziskach. Nie jest to wykonanie perfekcyjne.
A nałożenie nowej tkaniny na już istniejącą to najlepszy sposób na długie użytkowanie. Bez względu na to jak bardzo tkanina jest sztywna, gęsto tkana i odporna na rozciąganie wcześniej czy później tyłeczkiem ją nieco w gąbkę wbijemy. A tak cały ciężar bierze na siebie poprzednia tkanina nie dopuszczając do nadmiernego zapadania się zadka i nowinki.
Mam takie krzesła, które są chyba z kamienia. Za nic nie wbiję zszywek a i wyciągnięcie poprzednich to męczarnia nieziemska. I też obszywałam ręcznie mocując tkaninę do poprzedniej. Wyszło dobrze. Często zszywałam żyłką wędkarską. Jest cieniutka, przezroczysta i trzyma mocno. To taki mój wymysł.