Gołębie
: 28 maja 2019, 20:38
Witam!
Pewnie dziwnie wygląda temat o gołębiach w dziale szkodniki, ale potrzebuję porady dotyczącej niszczenia moich roślin przez gołębie właśnie.
Od ponad dwudziestu lat mieszkam na wsi, gdzie gołębie były zawsze obecne, to takie hobby mojego męża.
Od tylu również sadzę sobie w skrzynkach, doniczkach, i gdzie się tam jeszcze da, różnego rodzaju kwiaty, tzw.balkonowe.
W ubiegłym roku po raz pierwszy miałam taki problem, że gołębie przylatują do moich doniczek i wydziobują moje kwiaty doszczętnie, a czego nie wydziobią, to się połamie pod ich ciężarem.
Zupełnie zapomniałam o problemie i w tym roku znowu obsadziłam doniczki kwiatami, no i się zaczęło. Zaczepiam przy doniczkach różne folie i inne cuda, na huśtawce, gdzie również są kwiaty mąż przyczepił sztucznego jastrzębia. Na razie pilnujemy, ale tak się cały sezon nie da.
O ile tego jastrzębia jestem w stanie przeżyć, to już fruwające foliówki, czy inne śmieci koło moich kwiatów, mówiąc delikatnie, mnie denerwują.
I moje pytanie, czy jest na te ptaszory jakiś sposób? Już sobie pomyślałam, że to może brak jakichś witamin powoduje, że tak uzupełniają swoje niedobory? Jestem oczywiście gotowa kupić im to, czego im tam potrzeba, ale co to może być? Czy jest tu jakiś fachowiec od gołębi?
Pewnie dziwnie wygląda temat o gołębiach w dziale szkodniki, ale potrzebuję porady dotyczącej niszczenia moich roślin przez gołębie właśnie.
Od ponad dwudziestu lat mieszkam na wsi, gdzie gołębie były zawsze obecne, to takie hobby mojego męża.
Od tylu również sadzę sobie w skrzynkach, doniczkach, i gdzie się tam jeszcze da, różnego rodzaju kwiaty, tzw.balkonowe.
W ubiegłym roku po raz pierwszy miałam taki problem, że gołębie przylatują do moich doniczek i wydziobują moje kwiaty doszczętnie, a czego nie wydziobią, to się połamie pod ich ciężarem.
Zupełnie zapomniałam o problemie i w tym roku znowu obsadziłam doniczki kwiatami, no i się zaczęło. Zaczepiam przy doniczkach różne folie i inne cuda, na huśtawce, gdzie również są kwiaty mąż przyczepił sztucznego jastrzębia. Na razie pilnujemy, ale tak się cały sezon nie da.
O ile tego jastrzębia jestem w stanie przeżyć, to już fruwające foliówki, czy inne śmieci koło moich kwiatów, mówiąc delikatnie, mnie denerwują.
I moje pytanie, czy jest na te ptaszory jakiś sposób? Już sobie pomyślałam, że to może brak jakichś witamin powoduje, że tak uzupełniają swoje niedobory? Jestem oczywiście gotowa kupić im to, czego im tam potrzeba, ale co to może być? Czy jest tu jakiś fachowiec od gołębi?